Kopenhaga, stolica Danii, jest czwartym co do wielkości miastem Skandynawii. Jest również największym portem duńskim. Kopenhaga położona jest na wybrzeżu wyspy Zelandia i częściowo Amager. Według danych na 2009 r. miasto to zamieszkiwało ponad 167 000 osób.
Do Kopenhagi zajechaliśmy na kilka godzin przy okazji wizyty u znajomego rodziców (w Ringsted). Było to dość dawno, bo kilkanaście lat temu, w związku z czym nie mam ciekawych zdjęć do pokazania, a skany nie byłyby zbyt dobrej jakości. Jak to bywa w przypadku większości kobiet, tak i ja byłam pod ogromnym wrażeniem sklepów w Kopenhadze. Moim głównym zakupem były… cieplutkie kapciuszki w formie miśków czy piesków, no i oczywiście pamiątki dla rodziny.
Z takiego typowego zwiedzania zapamiętałam przede wszystkim Małą Syrenkę w porcie w Kopenhadze. Niestety ludzie (zapewne głównie młodzież) podczas Sylwestra okazali się być mało rozsądni, bo petardy lądowały dosłownie wszędzie, także w skrzynkach pocztowych :/ więc śmietnik na ulicach był niesamowity.
Danię kojarzę również z dobrym jedzeniem, chociaż ślimaki, do spróbowania których zostałam niemal siłą zmuszona, nie smakowały zbyt dobrze. Za to Beriani było wyśmienite – nie jest to co prawda duńskie danie tylko izraelskie (znajomy rodziców jest Arabem), ale jadłam je po raz pierwszy właśnie w Danii.
Podróż promem do Kopenhagi okazała się być prawdziwym koszmarem. Bujało na tyle mocno, że przez cały czas bardzo źle się czułam i kiedy wysiadłam, stwierdziłam, że nikt mnie po raz kolejny nie zaciągnie na prom… no ale jakoś trzeba było wrócić do Polski i do podróży powrotnej nie miałam już żadnych zastrzeżeń. Na promie był ciekawy sklepik, więc obkupiłam się we wszystkie możliwe słodycze.