Włochy są krajem, w którym zakochałam się już kilkanaście lat temu podczas pierwszego pobytu. Wyjątkowy klimat, śpiewny język, przepiękne, bardzo zróżnicowane widoki, przyjaźnie nastawieni i zawsze uśmiechnięci Włosi, którzy nie grzeszą pośpiechem w wykonywanej pracy ;-) jest tym, co wyróżnia to miejsce. W szczególności zapamiętałam siestę (głównie po tym, kiedy w czasie jej trwania stałam pod zamkniętym supermarketem ;-)), a także spacery po mieście, które rozpoczynały się późnym wieczorem. Sklepy otwarte o takiej porze to marzenie niemal każdej kobiety. Mój pierwszy, drugi i trzeci pobyt we Włoszech to praktycznie te same miejsca - początek w Wenecji, pobyt za każdym razem na tym samym autocampingu w okolicach Rimini, a w międzyczasie zwiedzanie San Marino, w którym zaskoczyła mnie ogromna ilość polskich sprzedawców zachęcających do wypróbowania licznych rodzajów przepysznych likierów. Mniam...
Pamiątki w sklepach były tak kuszące, że z chęcią w jeden dzień oczyściłabym cały portfel. Plan leniwego dnia we Włoszech wyglądał zazwyczaj następująco:
Wakacje we Włoszech to po prostu bajka, która nie powinna się nigdy kończyć. Wspomniane pierwsze 3 wyjazdy do tego cudownego kraju to północ Włoch, jednak dopiero w 2008 roku dotarłam na samo południe zwiedzając m.in. Kasertę (przy okazji zaliczając "pierwszy raz" samolotem - zdj. poniżej), Neapol, Rzym, Watykan i sprawdzając swoją kondycję przy wchodzeniu na szczyt... Wezuwiusza. To wszystko zostanie opisane w kolejnych wpisach, dlatego zapraszam do szybkiego powrotu na stronę.